Komentarz po walce dla PAP
Dodane przez Administrator dnia Sierpień 02 2012 20:33:15
Krótko po walce Katarzyna wraz z Arturem wyszli do reportera Polskiej Agencji Prasowej i udzielili krótkiego wywiadu o tym co wydarzyło się na Olimpijskim tatami


Oboje długo przeżywali niepowodzenie w Londynie. Dopiero po kilkudziesięciu minutach zdecydowali się na podzielenie refleksjami z dziennikarzami, choć łzy mieli w oczach.

Azjatka potrafi całe turnieje wygrać tylko dzięki znakomitemu parterowi. W tym elemencie jest niesamowita. Biłam się wcześniej z nią cztery razy, przegrałam trzykrotnie, za każdym razem właśnie w parterze. Dopiero niedawno w Pradze udało mi się ją wreszcie pokonać, dzięki yuko za dwa shido

- W stójce Chen nie była w stanie zagrozić Kasi. Ale w parterze Chinka potrafi zaskoczyć nawet najlepsze na świecie - dodał dwukrotny mistrz polski Artur.

- Wcześniej był świetny atak żony na kouchi gari. Było blisko yuko, a że to golden score, czyli powinno być zakończenia potyczki. Przecież gdyby sędziowie tak ocenili, to nie skrzywdziliby Chinki. A za chwilę chyba rozluźnienie i Chen to wykorzystała - mówił szkoleniowiec.

- Przewaga aktywności była zdecydowanie po strony Kaśki. Zdziwiłem się, że dopiero po dwóch minutach bez ataku, dali Chince pierwsze ostrzeżenie. Powinno być wcześniej. Natomiast siedem sekund przed końcem regulaminowego czasu zasłużyła na drugie. Nie wiem, może tym razem sędziowie uznali, że jest już końcówce walki i dlatego nie przyznali - tłumaczył trener Kłys.

- Broniłam się przed parterem, trzymałam ją, ale w końcówce, po moim ataku, ona przeszła do trzymania i dźwigni. Wcześniej starałam się coś zrobić, aby podgonić i +wymusić+ karę shido dla Chen - dodała Katarzyna

- Szykowałam się tyle czasu na ten start i nie wyszło. Nie wiem, co będzie dalej, czy znajdę motywację walczyć o igrzyska w Rio de Janeiro. Muszę wszystko przemyśleć na spokojnie - przyznała zawodniczka.

- Widziałem każdego dnia ile pracy, ile wyrzeczeń, ile poświęcenia kosztowały ją przygotowania do olimpiady. Wspólnie marzliśmy o olimpijskim medalu, ale się nie udało. Ciężko teraz się rozmawia. Całą odpowiedzialność biorę na siebie, Kasia zrobiła, co mogła. Jeśli znajdzie motywację, to wróci na matę. Ale powrót ma sens tylko wtedy, gdy na każdym treningu i turnieju zostawia się serce - uważa Artur.

źródło : Polska Agencja Prasowa